|

Na początku było... marzenie mojego męża o kocie i moje by był koniecznie rudy. Rozpoczęliśmy poszukiwania i w ten sposób w naszym domu (a był to 1999 r.) - pojawił się RUFUS, czyli piękny kot europejski (zwany też "dachowcem") - rudy pręgowany z białym. Ogromna indywidualność i król wszystkich kotów w naszym domu, należący niewątpliwie do Macieja. Ma wiele nietypowych zdolności - aportuje, broni domu i sieje postrach wśród psów w okolicy.
Gdy Rufcio, po burzliwym dzieciństwie, skończył rok uznaliśmy, że ponieważ nudzi się śmiertelnie potrzeba mu towarzyszki. Tym razem zdecydowaliśmy się, że będzie to kot rasowy. W ten sposób w naszym domu pojawiła się mała srebrzysta kuleczka - czyli O'HARA zwana Osiulą - jej wysokość kotka perska. Rufik - po jednym dniu prychania i panicznych ucieczek - pokochał Kociaka - wylizywał jak najczulszy tata i zaciekle. Wraz z przybyciem Ośki zaczęła się nasza wystawowa pasja.
W tymże roku z wystawy we Wrocławiu wróciliśmy w powiększonym składzie - przyjechał z nami śliczny kociak, moje marzenie, czyli kot perski szynszylowy, z cudnymi szmaragdowymi oczami - OLIVIER GALATEA. Oliwuś to moje największe, kochane szczęście - słodki, przymilny, rozmowny - jesteśmy w sobie totalnie zakochani. To najbardziej "moje" zwierzę z całego stadka.
W 2001 r. zarejestrowaliśmy hodowlę kotów perskich i egzotycznych - "Ze Snu Srebrnego*PL". Był już czas by Ośka została mamą. Na ojca naszych pierwszych dzieci wybraliśmy przepięknego Championa Europy Amiego Nova. Z tego związku narodził się historyczny miot "A" - Amadeusz, Amadea i Allegra.
W tymże roku mojemu mężowi przyśnił się dom, a ja kategorycznie zażądałam w związku z tym psa. Po długich zastanowieniach wybór padł na doga niemieckiego - marzenie Macieja. Będąc z kotami na wystawie w Łodzi wprosiliśmy się do hodowli Oregon, z której wyszliśmy zachwyceni i z zamówieniem na suczkę arlekinkę. W lipcu - pod długim oczekiwaniu - przybyło do naszego nowego domu wielkie cudo (wybrana dla nas przez Panią Sowińską specjalnie na wystawy) zwane ETNĄ EDERĄ OREGON. Łaciate szczęście wypełniło nasz dom radosnym szczekaniem i było dla mnie spełnieniem dziecięcych marzeń o PSIE. Niula - z założenia pies Macieja - na swojego Pana wybrała mojego brata - swoją wielką miłość, a mnie za Panią. Wyrosła na piękną dożycę, o zwariowanym charakterze i bardzo czułym sercu. Spełniła również moje oczekiwania wystawowe.
Moim marzeniem o rasie zaś był bearded coolie - którego pierwszy raz w życiu widziałam na Wystawie Europejskiej w Poznaniu. Zakochałam się tam w szczeniaku – suczce, która była II BIS Junior i ujęła mnie swoją urodą, a przede wszystkim niezwykle sympatycznym charakterem. Na pytanie, co to za rasa jej pani odpowiedziała "bearded collie". I tak rozpoczęły się moje potajemne poszukiwania beardie uwieńczone znaleziskiem, że pod Poznaniem, w którym mieszkamy, jest hodowla tej rasy. W ten sposób rozpoczęła się moja przyjaźń z Gosią Figas i hodowlą Smartness. Na wakacjach w tejże hodowli przebywała piękna i bardzo sympatyczna ICh ze Słowacji Phoebe - jak się okazało była to ta suczka, w której zakochałam się wtedy na wystawie. Kupiła ona serce Macieja, który zgodził się na nowego członka rodziny, ale koniecznie po Phoebe. W październiku 2002 roku z dalekiej Bratysławy przywieźliśmy śliczną, zwariowaną LILY czyli Katherinę Dea-Dro. Los i tym razem spłatał mi figla, gdyż moje wielkie marzenie okazało być suczką mojego męża :(. Lili spełniła nasze wyobrażenie o charakterze i urodzie bearded collie. Mamy nadzieję, że przyczyni się rozwoju tej wspaniałej, rodzinnej rasy w Polsce.
W 2003 r. doczekaliśmy się po Osiuli i Oliwce - dość niespodziewanie - miotu "B", czyli Bonifacego i Balbinki - pary srebrnych, kochanych kociaków.

W styczniu 2004 r. postanowiliśmy, że nasza Etna ma zostać mamą i wybraliśmy się w daleką podróż do doliny Renu, do niemieckiej hodowli Bocca d'Tigre, do pięknego czarnego psa - Calimero, który zachwycił nas zarówno doskonałym pochodzeniem, piękną głową, jak i spokojnym i przyjacielskim charakterem.
W lutym 2004 r. zarejestrowaliśmy naszą hodowlę pod przydomkiem Z DOMU ETNY - chcieliśmy w ten sposób unieśmiertelnic naszego pierwszego, ukochanego psa - Etnę, by w ten sposób pozostała z nami na zawsze...
Randka Etny z Calimero okazała się owocna i 19 marca 2004 r. urodził się w naszej hodowli historyczny miot A, czyli 8 ślicznych i zdrowych maluchów. Z tego miotu pozostała w naszym domu arlekinka-rodzynek, czyli Anastacia z Domu Etny, zwana po domowemu Mufi - ślicznotka, o słodkim charakterze.
W październiku 2004 r. odebraliśmy z poznańskiego schroniska pręgowanego, 3-letniego doga CON AMORE Polaris (Tequila), dla którego nasz dom miał być tylko przystankiem w dalszej drodze. Tak się jednak nie stało, coś zaiskrzyło między nami, Teki pokochał nas, nasze dziewczyny jego, zauroczyliśmy się jego wspaniałym charakterem i... w ten sposób nasza rodzina niespodziewanie powiększyła się o wspaniałe, kochane psisko, które mamy nadzieję pozostanie z nami przez długie lata, a nasza "arlekinowo-czarna" hodowla stała się również "pręgowaną". Mimo tragicznych przeżyć Tequila pozostał wspaniałym dogiem, o charakterze będącym jakby cytatem ze wzorca: "przyjazny, pełen miłości, rodzinny, oddany i przywiązany do właściciela (...), pewny siebie, odważny, ale dający się łatwo prowadzić, pojętny i zdolny". Jego ogromne do mnie przywiązanie sprawiło, że bardzo cierpiał, gdy wyjeżdżaliśmy z Mufi na wystawy. Postanowiliśmy więc też go wystawiać, a rezultaty przerosły nasze oczekiwania – Championat Polski zrobił ”w mig”.
Nadszedł czas na pierwszy beardie miot w naszym domu. Po długich przemyśleniach wybralismy dla Lily cudownego psa z bardzo znanej hodowli Firstprizebears z Belgii – trzykrotnego Zwyciezcę Europy, Championa Anglii – ICh Apache. Z tego związku urodził się 3.06.2005 r. miot B – 3 czarno-białe psy i brązowo-biała suczka, która miała zostać z nami, niestety los chciał inaczej...

W tym samym roku – 2.09 września Etna urodziła miot C – 9 szczeniąt, o przemiłych charakterkach, odziedziczonych po ojcu – włoskim płaszczowym psie Strawinskim del Giardino dei Capovilla. Ponieważ byliśmy zachwyceni jego usposobieniem nie mogliśmy sobie odmówić tej przyjemności i pozostał z nami jego syn płytowy Czajkowski. Wyrasta on na dorodnego psa, niezwykle miłego i urokliwego.
W czerwcu 2006 r. nasza rodzinka powiększyła się o beardie-cudo - małego Rafiego – CITY OF LONDON SMARTNESS, z hodowli naszej przyjaciółki. Pieseczek ma doskonałe pochodzenie, w tym sporo bardzo cenionej przeze mnie i na świecie krwi de Chester. Już od pierwszych wystaw odnosi duże sukcesy i wiążemy z nim wielkie nadzieje. 
Coraz większe problemy z właściwym wybieganiem naszego stadka zaowocowały kupnem pod koniec 2006 r.drugiego domu – starej wiejskiej zagrody z XIX w. w środku Pszewskiego Parku Krajobrazowego. Psy kochają to miejsce, gdzie cieszą się wolnością na sporym terenie, więc staramy się spędzać tam każdy weekend. Rok 2007 rozpoczął się najsmutniejszym dniem w historii hodowli – 4.01 odszedł mój Tekuś, który niestety nie pozostawił po sobie potomstwa L. Będziemy zawsze o nim pamiętać jako o wspaniałym Przyjacielu.
Pierwsza połowa 2007 roku upłynęła pod znakiem robienia kariery przez naszych chłopców – Rafiego i Czajusię. Druga połowa mamy nadzieję upłyniem pod znakiem macierzyństwa – planujemy dożątka po Mufi i beardusie po Lily.
Powróciłam też do myśli o kontynuowaniu hodowli kotów. Mam nadzieję, że w najbliższym czasie przybędzie do nas mały persik – moja „brylantowa kolia” ;) z okazji 10 rocznicy ślubu....
cdn... |